Niszcz. Żeby budować.

Przedsiębiorstwo X z branży budowlanej. Nowi klienci, coraz większe obroty, coraz więcej nowych punktów sprzedaży. Im są więksi, tym więcej pojawia się reguł, zasad, powtarzalności. Wszystkie nowe punkty sprzedaży budowane i urządzane podobnie, mają stosować się do tych samych zasad.  Metody zdobywania nowych klientów są zawsze takie same. Sposoby rozwiązania problemów zawsze mają tę samą drogę. Wszystkie drobne objawy buntu, że może by tak spróbować czegoś nowego, są duszone w zarodku. Bo przecież działa, bo przecież kupują, bo przecież się sprawdza. Po co zmieniać to, co dobre? W jakim celu burzyć to, co się tak dobrze układa? Po co szukać czegoś nowego?

Trudno zmienia się coś, z czym czujemy się bezpiecznie.

Uwolnienie potencjału wymaga czasem zniszczenia tego, co już jest. Powtarzanie tego samego nie pozwala na testowanie nowych rozwiązań. Trzymanie się schematów zmniejsza naszą elastyczność. Zdolność do adaptacji do zmiennego rynku nie istnieje, jeśli jesteśmy przywiązani do status quo.

Crayola wykorzystała potrzebę niszczenia. Produkuje zestawy Create2Destroy – budujesz z masy plastycznej piękny zamek… po to, żeby go zniszczyć. Katapultą, ręką, czymkolwiek. Tyle pracy na nic? Tak się napracować, żeby zniszczyć? Po co, zapytasz? Po to, żeby zbudować coś zupełnie innego. Nie wiesz, czy będzie lepsze. Ale będzie nowe i inne. I znowu możesz coś zburzyć. Dziecięca potrzeba niszczenia pomaga rozwijać kreatywność. W dorosłym życiu niszczenie także się przydaje. Czasem pozwala na przetrwanie. Kiedy przedsiębiorstwo X to zrozumiało, było już za późno.  Dziś już zupełnie nie liczą się na rynku.

Nie zajmuj się tylko budowaniem pięknego zamku. Samozachwyt blokuje ciekawość. Samozadowolenie blokuje rozwój. Eksperymentuj, sprawdzaj słuszność swoich założeń, pytaj, testuj, podważaj. Pomyśl o tym, co możesz zbudować na zgliszczach i ruinach.

 

Reklamy